Od kilku dni przechodzę remontowy kryzys. Pomyślałam, że jak o tym napiszę to może mi przejdzie – choć troszkę. Ja wiem, że już dużo zrobione, że zostały tylko drobiazgi i można będzie urządzać, tak już na prawdę, ustawiać, przestawiać, zawieszać… Nie mogę się skarżyć bo On myśli (ach ta męska pokrętna logika), że to wszystko jego wina. A to nie jego i nie moja – w ogóle chyba niczyja. No ale utknęliśmy – od 3 tygodni nic się nie zmieniło tylko czekamy i czekamy. Na drzwi czekamy wejściowe – miały być dzisiaj ale ich nie ma
Bez tych drzwi to ani rusz teraz…
A ja mam dość:
- bałaganu
- pyłu, kurzu, pyłu i kurzu
- szukania rzeczy po kartonach
- za małej szafy
- braku półek w kuchni
- tego co widzę po wejściu do mieszkania
- budzenia się w sypialni bez zasłonek
- braku biblioteczki
- a nawet szafeczki przy łóżku
- nie mówiąc o lampce nocnej
- tego, że buty mi się kurzą choć stoją w korytarzu
- tego mętliku rzeczy, które leżą na szafce bo nie mają swojego miejsca
- widoku worków z gipsem, pociętego styropianu, pędzli moczących się w słoikach
Podsumowując – remontu mam dość
Dobrze, że mam Barsulkę 0na zawsze mnie rozśmieszy, zwłaszcza, że ostatnio zrobiła się strasznie gadatliwa i wydaje z siebie rożne rodzaje murków, pisków i charknięć - zwłaszcza jak się rozkłada do spania:







O i dobrze że się wyeksploatowałaś;). Serio też tak miałam, a właściwie mieliśmy. Dwa miesiące temu kupiłam regały mogły w zasadzie stanąć takie jak były bo naprawdę były w stanie idealnym. Ale stwierdziliśmy że jak je postawimy zabejcowane (reszta mebli jest surowa minimalnie pobielona) to i tak kiedyś trzeba będzie je zrobić, znowu zdejmować poukładane książki i płyty … więc M stwierdził że robi je od razu i co? I do dziś są niezrobione: bo papieru do szlifierki nie miał, bo deszcz padał, bo dentysta, lekarz, młody itp itd.
. Wyeksploatowanie jest potrzebne żeby inaczej spojrzeć na remont. Polecam wyjście z domu choćby na kawę do knajpy tylko nie do remontowanego lokalu ;DDD … nabiera się dystansu i docenia samego siebie i partnera bo ważne jest to co już się zrobiło, a nie to czego jeszcze brakuje, pozdrawiam Cię kochana serdecznie i życzę wytrwałości
Dzisiaj M stwierdził że do końca tygodnia je zrobi żeby na weekend pobielić i postawić
Jest jedno mądre pocieszenie, które Cię akurat nie pocieszy w tej chwili: jak to dobrze, że masz CO remontować! Barsunia cierpi prawdopodobnie jeszcze bardziej, bo psy nie lubią nieładu i hałasu, lubią miec swiat uporzadkowany – może stąd te mruki: “Kończ ten bałagan i zajmij się MNĄ!” Pozdrawiam gorąco
Zgadzam się, że psy nie lubią bałaganu, przy mojej psinie nauczyłam się porządku, hihi
Remonty potrafią wykończyć najbardziej wytrzymałą osobę! Ale nie będę się wymądrzać, bo to całe szaleństwo jeszcze przede mną… Jak fundusze jakieś się pojawią
Póki co mam względny spokój!:)
A ja powiem tak – gdy jest za dobrze, to (się) nie dojrzewa.
Wyjdzie na dobre.
Nie piszę więcej. Bo już się czuję i tak mocno “wypisana”.
: )
Czytając nagłówek postu myślałam, że kryzys o którym piszesz dotyczy gospodarki
Tak się składa, że tyle się o nim m mówi, że zdaje się, że ludzie zapomnieli o innych “odmianach” kryzysu 
Sama mieszkam od roku “na kartonach” i rzeczywiście czasami ma się dość. Nawet jak się w górę spojrzy, to zamiast lamp widać wystające z sufitu kikuty kabli. Pewnie jakoś super optymistycznie to nie nastraja. W takich chwilach buszuję po blogach szukając nowych inspiracji i marząc o tym , jak mieszkanie będzie wyglądało w przyszłości. Jak na razie działa.
Pozdrawiam ciepło
Marta
Dzięki dziewczyny za słowa wsparcia.
13stko – pomysł z wyjściem do kulturalnego i ładnie urządzonego miejsca wcielony w życie – akurat dostaliśmy od znajomych bilety na koncert i do do Opery więc wnętrza naprawdę lux
Ori – Twoje pociesznie jest jak najbardziej na miejscu – na szczęście już doszłam do siebie i teraz staram się dalej znaleźć w każdej sytuacji jej pozytywną stronę.
Co do Barsy to fakt – pieski lubią porządek – dlatego dostała nowe psie łóżeczko, żeby miała takie tylko swoje nowe miejsce – ze starym kocykiem (ale dalej woli łóżko Państwa lub fotel)…
Marto i qtonko – dzięki za Wasze słowa – rozwój i inspiracje – fakt – to sa rzeczy które niezmiennie mi towarzyszą od momentu zamieszkania na nowym mieszkaniu i rozpoczęcia remontu.
Pozdrowienia dla Was wszystkich
Nie pozostaje mi nic innego , jak życzyć Ci najszybszego zakończenia remontu . Też przez to przechodziłam . Na pocieszenie …remont się zakończy, a wtedy będzie pięknie!
Pozdrawiam.
Ito – bardzo dziękuję za odwiedziny i miłe słowa,
pozdrawiam
Ach kryzys kryzysem ale gdyby pogoda za oknem była lepsza to pewnie były mniejszy. Ja z kolei przechodzę lekkie uniesienie bo wreszcie z mężem możemy pomieszkiwać w naszym mieszkanku a jak dotąd był to remont typowo dojazdowy. Przyznam Ci sie szczerze że ja też mam coś takiego ża pod koniec miesiąca zawsze wyliczam ile zostało zrobione i jak wychodzi mało to ogarnia mnie zniechęcenie ogromne, rozdrażnienie i wtedy zaczynam rozporządzać moim M., pośpieszać, skarżyć się. Pozdrawiam cieplutko
Cieszę się, że u Was są postępy no i skoro już możecie przemieszkiwać to muszą być spore
A co do podsumowań to świetnie rozumiem – u mnie to właśnie takie podsumowanie i brak wyników + kiepskie wieści spowodowały ten chwilowy atak pesymizmu
pozdrawiam również cieplutko
Hejo hej!
Byziaczku, mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że… WIEM JAK TO JEST. Właśnie skończyliśmy remont łazienki. Ciągnęło się to prawie miesiąc! Co prawda 3 ekipy swoje prace zrobiły bardzo ładnie i szybko, ale między wejściem jednej a drugiej mijało kilka dni, bo jakoś tak im nie pasowało… Nie lubię bałaganu, nienawidzę kurzu. Przedmioty MUSZĄ mieć swoje miejsca i na tych miejscach stać. A tutaj wszystko było nie tak jak trzeba – powrót do domu z uczelni, z pracy przyprawiał mnie o dreszcze . Cały czas myślałam o wszechogarniającym mnie bałaganie i miałam zwyczajnie dosyć.
Na szczęście już koniec. Mieszkanie odgruzowane, pozostał przegląd szaf na korytarzu i voila. Koniec!
Także nie martw się, wkrótce wszystko dobiegnie końca i z czystym sumieniem będziesz mogła ustawiać wszystko na swoich miejscach.
Pozdrawiam Cię serdecznie,
Agnieszka.
Dzięki Agutku za słowa wsparcia
Twoja łazienka jest super – oglądałam i podziwiam i cieszę się, że już macie remont za sobą
Mam nadzieję, że ja też niedługo…
Jezu ja nie znosze remontow!!! ale mordke masz przeslodka! zakochalam sie w niej!!! no boskosc boskosc! ja mam czarna labradorke i kocham ja nad zycie!