Drugi dzień u mnie optymistycznie za oknem świeci słońce i temperatura na plusie i topi się, topi. Na tą prawdziwą (przywoływaną i wyczekiwaną niemal na każdym blogu na którego zaglądam:) ) wiosnę przyjdzie nam jeszcze poczekać. Ale jak już przyjdzie to będzie mokro – wtedy przydadzą się kalosze
Moje to był zakup impulsywny – ale muszę przyznać jestem z nich bardzo, bardzo zadowolona. Wypróbowane już jesienią wprawiały mnie w pozytywny nastrój gdy widziałam ich różowe kropki odbijające się w kałużach. W dodatku są ocieplone “miśkiem” więc w cale nie jest w nich zimno. Taki drobiazg jak kolorowe kalosze w deszczowe i mokre dni mogą sprawić ogrom radości.
Zwróciłam swego czasu uwagę na to, że na zdjęciach korytarzy są one dość często prezentowane – ciekawe dlaczego co? Moim zdaniem są bardzo fotogeniczne. Poniżej kilka zdjęć korytarzy z kaloszami (niektóre cudnie kolorowe) a później kilka zwykłych (już bez kaloszowych) impresji korytarzowych.
Na za kończenie piosenka Sigur Ros – Hoppipola czyli o skakaniu po kałużach. Uwielbiam ten utwór i ten teledysk – za pokazanie radości życia i tego, że dziecko jest w każdym z nas. Nie wstydźcie się wiosną po deszczu poskakać po kałużach
Miłego weekendu życzę
fragment tłumaczenia:
“…skakanie w kałużach
z uśmiechem na twarzy
wirujemy w koło
trzymając się za ręce
rozmazuje się nam cały świat…”
Zdjęcia z: Design Shimmer, Deco Detective, Beauty Comma, Design Sponge i moje























Piosenkę zapodałam i z uśmiechem na twarzy piszę komentarz…tez mam kalosze, kupiłam też takie optymistyczne, wprawdzie nie w groszki, ale kratkę błękitno-róziową….o taakie właśnie: http://www.luuluu.pl/foto_blog/kalosze.jpg
Inspiracje genialne, najbardziej rozczulają mnie dziecięce kaloszki w korytarzu.
Bestyjeczko – te Twoje kalosze też są super optymistyczne
Cieszę się, że piosenka się podoba… i inspiracje…i te małe kaloszki
Pozdrowienia
Piękny ten różowy stojący wieszak, tym piękniejszy im bardziej samotny w bieli dookoła.
A rower… w białych ścianach może stać jedynie atrapa, rower-wieszak. U mnie wiesz jak jest w korytarzu z dwoma zasolonymi, zabłoconymi i… zapracowanymi rowerami. Czekamy na wiosnę i malowanie korytarza na kolor niebrudzący. Kolor błota z solą.
ta koncepcja kolorystyczna na Wasz korytarz iście wiosenna
Wiadomość z chwili ostatniej!
Mnie się marzy surowa deska z sękami, pomalowana na biało, a w niej kute, masywne haczyki. To tak prywatnie…
Otóż właśnie mama przed chwilą była w OBI – jest cały dział z wieszakami – na listwach i takich do przykręcenia. Pewnie wiecie, ale ja nie wiedziałam
Właśnie takich kutych haczyków bezskutecznie szukaliśmy na Pchlim targu w minioną niedzielę! Co znaczy, oczywiście, że nie wiedzieliśmy, że można je dostać w OBI…
Ach mi rowniez o moich (http://moninchenr.blogspot.com/2009/07/pasiakowe-gumowce-i.html)przypomnialas i musze w koncu ta (http://1.bp.blogspot.com/_pU1Wk8iHHgw/SuYZSFcImnI/AAAAAAAABCs/btQIEZg-jC8/s1600-h/5.jpg )fotke z Otisem wyprodukowac:)
Uwielbiam zdjecia przedpokoi z kaloszami:)
Ja marze o takich Huntera, to juz przeciez klasyka http://www.welly4u.ie/catalog/index.php?cPath=38
a u mnie w krainie deszczowcow gumoFce to podstawa;)
Śliczne te biało-czarne
Te Huntera to takie profesjonalne już – faktycznie jak do krainy Deszczowców
np. te czerwone – ekstra
A co do mebli to ja poszlam na latwizne i kupilismy szafke na buty i wieszak z Ikea. Nie wiem, ale bedzie taki misz i masz bo chce duze stare w ciezkiej ramie lusto, a i luksfery beda na koncu korytarza bo mamy tam prysznic, a ostatnio chetnie bym w grzyby obrosla, grrr smiesznie zabrzmialo, ale te muchomory
a na razie piekny beton i ruda gladz, te remontA!
Moje kalosze nie są takie ładne jak na zaserwowanych przez Ciebie zdjęciach ,ale już stoją na baczność w pogotowiu bo kapie wszędzie na potęgę !
Pozdrówki.
Kalosze cudnej urody, jak przyjdą roztopy też będę sobie chyba musiała nabyć:) Już nie mogę się doczekać! A jak pled- ksiązeczka już pewnie jest, to teraz zdjęcia dzieła koniecznie musisz pokazać:)
pozdrawiam cieplutko
Nie wiem czemu, ale kalosze lubię tylko na fotografiach. Nie lubię w nich chodzić i już. Uważam, że nawet w najpiękniejszych wyglądam okropnie i czuję się w nich okropnie.
Nie wiem co to za dziwna przypadłość….
Za to Twoje fotki bossssskie
Pozdrawiam serdecznie
Ja podobnie jak Alizee, kalosze tylko na zdjęciach lubię. Fotogeniczne są bardzo i korytarzom dodają uroku, ale żeby w nich biegać po kałużach to już nie dla mnie…
Pozdrawiam.
Elisse i Ito – podobno znowu ochłodzenie idzie
Alizee i Imoen – wiecie, ja kiedyś to nawet nie myślałam, że polubię kalosze -ale teraz cóż – doceniłam ich nieprzemakalność a wybór wzorów i kolorów sprawił, że ich wygląd nie jest straszny. Na grzyby jesienią gdy mokre poranki w lesie – też są idealne
uwielbiam Sigur Ros a kaloszy od paru dni szukam na Allegro
pozdrawiam w nastroju oczekiwań wiosennych.
He,he- o ochłodzeniu też słyszałam, ale i tak już niedługo wiosna:), więc pozdrawiam cieplutko!
Uwielbiam gumiaczki;)
maja tylko jedną wadę, bardzo zimno w nich jest. Wczoraj malowałam mebelki w piwnicy i zmarzłam jak cholera w stopy;)
Tez mam ładne, takie w kolorowe paseczki z Biedronki;)
A czy wiecie, ze odkryłam pewną moc kaloszy? Na mojego męża podziałały jak afrodyzjak;););) Spróbujcie;)
Zapraszam od jutra do Lawendowej Galerii: http://lawendowa-galeria.blogspot.com/ na wyprzedaż. Może coś ci się spodoba, a może znasz kogoś, kto będzie zainteresowany. Zaznaczam, że część dochodu przeznaczona będzie na Hospicjum Małego Księcia w Lublinie. Jeśli możesz, rozpowiedz to wśród znajomych blogowiczów. Pozdrawiam.